Wielkanocna wina

To nie moja wina i Wielkanoc

Często to słyszysz, prawda?

Zwykle jest to ostateczna próba obrony. Osoba, która wypowiada te słowa coś przed sobą ukrywa. Osoba, do której są one skierowane albo próbuje to podważyć, albo zauważyła coś, czego nie chce przyznać osoba pierwsza. Równie często działa to jak usprawiedliwianie.

2 przykłady. Dość śmieszne i skrajne, ale obrazują pewien trend.

  1. Stłuczka dwóch aut. Bez ofiar.

Osoba 1:  „Co za debil. Jak on wyjechał. To nie moja wina!”

Czytaj: „Trochę za szybko jechałem, niepotrzebnie zmieniałem pas na chama, ale muszę się ratować. Przecież jestem zajebistym kierowcą”

  1. Upuścił jajko. Jajko się stłukło. „Noż kurde pierdzielone jajko. To nie moja wina. Śliskie jakieś, dziwne. Co ta Unia zrobiła z tymi jajkami..?”

Czytaj: „Jajko mi się wyślizgnęło, ale przecież nie mogę powiedzieć, że to moja wina. Mnie takie rzeczy się nie zdarzają. „

Ludzie mają olbrzymi problem z przyznaniem się do winy. Dzielą ją, ćwiartują, byle tylko nie wziąć na coś odpowiedzialności. Czują się wtedy lepiej, a przyznanie się do winy w ich świadomości to nic innego jak minus dwadzieścia do atrakcyjności i poczucia własnej wartości. To jest ściema. Jeśli umiesz się do czegoś przyznać i bierzesz za to pełną odpowiedzialność, to jesteś dojrzałą osobą. Nie czyni Cię to gorszym, głupszym. Dopóki tego nie zrozumiesz, każdą uwagę będziesz traktował jak atak i próbował go odpierać. A przecież nie o to chodzi.

Czasem to jest Twoja wina i zamiast zaciekle bronić czegoś co już dawno przegrałeś w swojej głowie, po prostu to przyznaj, wyciągnij wnioski i idź dalej. Będzie to o wiele bardziej efektywne, niż ciągle udawanie, że jesteś idealny i nic się nie dzieje.

W związku z powyższym chciałem złożyć serdeczne życzenia świąteczne. Spokoju, radości i szczerości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *